Rekolekcje Wielkopostne I - 16.03.2011

Rozpoczynamy dzisiejsze nasze rekolekcje od tego fragmentu, który wydaje się może o małym znaczeniu, nie wiemy jeszcze, dlaczego akurat ma to takie wielkie znaczenie dla nas, dlatego chciałbym abyśmy niektóre momenty rozpatrzyli tak, aby rzucić światło na nasze życie, na naszą drogę. Jest to fragment, który pokazuje nam Jezusa, który idzie z Galilei. Przeczytałem ten fragment z ewangelii Św. Marka, natomiast gdybyśmy przeczytali to w Ewangelii Łukasza, to zobaczymy, że Łukasz całe życie Jezusa ukierunkował, ukazuje to życie Jezusa, on ma taką koncepcję i chce przekazać tą wielką prawdę, która jest też zawarta w tym fragmencie. Chciałbym zaznaczyć też, że każdy ewangelista mówi o tym wydarzeniu. Mamy ewangelie synoptyczne, Mateusz, Marek i Łukasz i mamy też ewangelie Jana, która nie jest ewangelią synoptyczną. Te trzy ewangelie synoptyczne, one mają ze sobą bardzo dużo wielkich powiązań. One pokazują nam konkretną historię Jezusa i każdy Ewangelista pisze w sposób zaplanowanym to jest Mateusz pisze do Żydów, stąd stara się pokazać swoją ewangelię nawiązując do wszystkich proroctw i zapowiedzi, które były związane z przyjściem Mesjasza. Mateusz pisze w taki sposób bardzo semicki. Na przykład mówi Ojciec Niebieski, dla przykładu, bo on wie, że dla Żyda jest to bardzo konkretne określenie. On w taki sposób bardzo semicki nakazuje, aby oni zobaczyli, że w Jezusie wypełniły się wszystkie proroctwa. Łukasz na przykład pisze dla pogan, pisze dla ludzi, którzy uwierzyli, i on zmienia niektóre słowa w celu takiego zrozumienia, bardziej dla tych, co nie wyrośli w kulturze judaistycznej. A Jan, on można powiedzieć pisze bardziej pogłębione kazania, użyjmy takiego wyrażenia. Jan też pisze dla ludzi, którzy już uwierzyli, oni te fakty historyczne już przetrawili, oni wchodzą bardzo głęboko w wielkie znaczenie. Ale nawiązując do tych wydarzeń, Łukasz pokazuje Jezusa, który idzie z Galilei do Jerozolimy. Który idzie z takiego punktu dolnego, bo jezioro Galilejskie znajduje się 200 metrów poniżej poziomu morza, do Jerozolimy, która leży prawie 800 metrów powyżej poziomu morza. Wiemy, że po drodze są Galilea, Samaria i Judea. Więc Jezus przechodzi przez cały kraj, w końcu idzie do Jerozolimy by oddać swoje życie, I Ewangelista na przykład Jan, mówi o takich trzech paschach. Jezus idzie na święto paschy, idzie na święto zabijania baranka, to najważniejsze wydarzenie, i Jan mówi, że Jezus był 3 razy. Publiczna działalność Jezusa to były 3 lata. Jezus przychodzi do Jerozolimy by oczyścić świątynię, jest rozmnożenie chleba, jest pascha, i jeszcze jest trzeci raz. Natomiast pozostali Ewangeliści zatrzymują się na tej jednej passze, czyli na tym wydarzeniu, kiedy Jezus już przychodzi i potem odda swoje życie. Dlatego to dzisiaj rozpoczęliśmy ten fragment, dlaczego on ma takie wielkie znaczenie? Bo wracając jeszcze do tej drogi- Jezus idzie, a ewangeliści zaznaczają, że Jezusowi towarzyszy ogromny tłum, Jezus idąc z Galilei, nad Jeziorem -niektórzy mówią Morze Tyberiadzkie -Jezus zagrał najpiękniejszą pieśń o Królestwie Bożym. Jezioro Galilejskie ma kształt harfy i dlatego mówią, że Jezus zagrał przepiękną pieśń przez swoje czyny i słowa o tym, na czym polega królowanie Boga. I teraz Jezusowi, który idzie towarzyszy ogromny tłum. Skąd to wiemy, gdy jest już wprowadzenie Jezusa, Jezus już idzie do Betanii, tam po drodze mija Jerycho. Jerycho, jako miejsce i miasto jest jedną z najstarszych cywilizacji. I tam jest niewidomy, niewidomy, który krzyczy, woła do niego żeby Jezus dokonał tego wielkiego cudu. I on używa słów, które są bardzo związane z tym, co czytaliśmy dzisiaj. On mówi "Jezusie synu Dawida ulituj się nade mną". On woła a lud go ucisza, bo Jezus się spieszy. Bo Jezus wie, że musi dotrzeć do Jerozolimy a ludzie go uciszają. Ten niewidomy, ten nieszczęśliwy, który można powiedzieć stracił swój sens życia, on krzyczy i woła i to jego wołanie sprawia, że Jezus się zatrzymuje.
Te rekolekcje to taki moment krzyczenia do Jezusa. Te rekolekcje są związane też z wielkim tłumem, są związane z tym, co dzisiaj czytaliśmy. Gdy Jezus wchodzi i dokonuje się ta wielka owacja, te wielkie śpiewy i te rzucanie płaszczy i gałęzi, to jest właśnie ten lud, który uwierzył już w Jezusa. To nie jest ten lud, który będzie przed Piłatem wołał ukrzyżuj go, ukrzyżuj. Proszę tego nie kojarzyć, bo to nie jest ten sam lud. Dla przykładu Weronika, która jest na drodze krzyżowej i ociera twarz, to jest kobieta, która też doświadczyła uzdrowienia. A ona wyróżnia się od tego całego tłumu. Wyróżnia się, bo ona wie, kim jest Jezus. Jezus jej zostawia swoje oblicze. Ona nie boi się tych żołnierzy, ona wszystko czyni, aby dostać się do Jezusa. Mimo tej wielkiej ochrony i ataku, bo oni chcieli doprowadzić ofiarę na drzewo śmierci, na Golgotę. A Weronika przedziera się przez ochronę, bo chce w jakiś sposób odpłacić Jezusowi. I teraz, dlaczego Ewangeliści tak wyraźnie zaznaczają to, bo chcą pokazać, że Jezus nie jest jakąś przypadkową osobą, ale ze w nim wypełniają się wszystkie proroctwa, to znaczy, gdy Dawid chciał by, jego syn został królem Izraela, jest to akurat czas takiego wielkiego zamętu, czas, kiedy powołuje się innych królów, gdzie inni chcą politycznie zagrać, aby zostać królem, Dawid prosi kapłana Sajdoka, aby wziął oślę i odwiązał to oślę i posadził jego syna na to oślę, zaprowadził do Kichonu, by tam jego syn został namaszczony na króla. Salomon tą opowieścią zapowiada Jezusa z Nazaretu. To wydarzenie jazdy na osiołku, to wydarzenie rzucania płaszczy, / bo jest taki opis w Ks. Rodzaju/ 24 rozdz./ znajduje swój odpowiednik w tym, kiedy Jezus idzie przez Betanię, tam gdzie mieszka Łazarz. Gdy Łazarz umarł tam dokonuje wielkiego cudu, tam wielu uwierzyło. Jezus idzie od Betanii przez Betfage w stronę Jerozolimy, gdzie jest narożnik świątynny. To tam, gdzie szatan kusił Jezusa, gdy Go wziął z pustyni, pustynia jest od strony Jerycha. Jezus idzie tędy, bo gdy przyjdzie Mesjasz, to będzie szedł z tej strony. Jezus wybiera osiołka, właśnie to zwierzę i idzie właśnie z tej strony od Betanii. To ma powiązania historyczne. To rozściełanie płaszczy przed Jezusem jest stąd, że Salomon został królem, to jest wskazanie na króla, że On ma godność królewską. Potem ten tłum, który krzyczy „Hosanna” – błogosławione królestwo naszego Ojca – Dawida, które przychodzi. To nawiązanie do tych proroctw, to się wiąże z tym. Jezus idzie w tę stronę i Jemu śpiewa się „hosanna” To „Hosanna”, które śpiewa się w czasie Eucharystii. Popatrzmy na historię tego słowa. Na początku, nim zaczęły się czasy mesjańskie oznaczało to „pomóż nam Panie. Na przykład kapłani obchodzili ołtarz w świątyni wołając „Hosanna”, prosząc, by Bóg dał deszcz. Potem to wyrażenie ewoluuje, przekształca się i przyjmuje formę prośby o przyjście Mesjasza, przyjście tego, który zbawi. Lud, który doświadczył Jego mocy i siły towarzyszy Mu i śpiewa, gdy Jezus wchodzi do świątyni. Mateusz zaznacza, że lud, który był w Jerozolimie pyta, –kto to jest? Wielki tłum, ludzie śpiewają, Jezus jedzie na osiołku. Proroctwo Zachariasza – „oto przyjdzie Ten, który przybędzie na osiołku oślicy, jako Król łagodny i miłosierny”. To jest obraz naszego Boga. To 9 r. Zachariasza, chyba 9.9. Ktoś, kto miałby godność królewską, –jeśli chodzi o politykę-wjechałby na koniu, ale Jezus wybiera oślicę by pokazać, że On będzie tym Królem Łagodnym, że nie zostanie mu zabrane berło/ to też jest związane z proroctwem w Ks. Rodzaju, że Królestwo będzie obejmowało wszystkie narody – od morza do morza i że król, którego wybierzesz jest łagodny i miłosierny. Nie jest królem regionu, ale Jego Królestwo obejmuje wszystkie pokolenia. Jezus wchodzi do świątyni, wraca do Betanii i rano wchodzi do świątyni. Dokonuje czegoś niezwykłego. W świątyni jest miejsce święte i święte świętych a przed świątynią jest ogromny plac pogan. Ludzie mają złożyć ofiary – monety. Na monetach, które mają jest wizerunek cesarza. Ten wizerunek zanieczyściłby świątynię. Oni wymieniają te monety i sprzedają zwierzęta. Żydzi pozwolili na taki handel, bo tu przychodzili Żydzi ze wszystkich stron świata i Jezus widząc to przewraca te stoły. Mówi –ten dom / tu cytuje Izajasza i Jeremiasza/ będzie domem modlitwy dla wszystkich narodów a wyście uczynili go jaskinią zbójców / pojęcie z Ks. Jeremiasza/. Dlaczego tłumaczę ten fragment? Wielu teologów od lat sześćdziesiątych tworzy teorię ---/tzw. „teologia wyzwolenia” popularna szczególnie w Ameryce Łacińskiej w rodzaju neomarksizmu, lewacki nurt potępiony szczególnie przez Jana Pawła II – uwaga tłumacza/--- że Jezus jest wichrzycielem politycznym. Oni budowali teologię rewolucji, przemocy, że nasza wiara oparta jest na tym, że my czasami powinniśmy użyć przemocy /na p. wyprowadzić czołgi/ i dokonać przemiany przemocą, siłą. W środowisku, w którym my żyjemy czasami wydaje się, że nie ma innego rozwiązania, gdy ktoś odchodzi od swojej wiary, gubi się to powinniśmy użyć przemocy. Na tej podstawie osądza się Jezusa, który powywracał te stoły, że On pochwalał przemoc. Chciano zaliczyć Jezusa do grupy Zelotów, czyli takiego ugrupowania politycznego, które głosi, że należy nawet zabić kogoś za cenę wiary. W Torze czytamy, że wnuczek Aarona zabił jednego Żyda, który zbliżył się do kobiety, która była związana z bałwochwalstwem. To symbol zelotyzmu. Na p. jest czas panowania Greków. Matafiasz, który widzi, że jeden z Żydów załamał się i chce złożyć ofiarę bożkom – a jest Żydem – przy ołtarzu przebija go nożem. Matafiasz stał się symbolem tych, którzy są zelotami, /czyli „gorliwymi” Gorliwymi do tego stopnia, że potrafią ściąć głowę. Wielu przedstawiało obraz Boga Naszego, jako Boga, który używa przemocy. Wielu z nas w sytuacjach nieszczęść i tragedii widzi Boga, jako Zelotę, Jezusa, który utnie Ci głowę, przebije Cię nożem za to, że w Twoim życiu zdarzyła się taka sytuacja.
Jest to krzywy obraz Boga, to nie jest właściwy obraz. W Twoim życiu są sytuacje, które dzisiaj sprawiają, że uważasz, że przegrałeś swoje życie, że Twoje życie Ci nie wyszło z powodu Twoich dzieci, z powodu Twego współmałżonka, współmałżonki, może z powodu miejsca pracy, z powodu choroby, z powodu czegoś.
Przedstawiasz sobie obraz Boga, który w jakiś sposób powoduje, że ponosisz konsekwencje, konsekwencje czegoś. To jest bardzo proste i tak najczęściej człowiek chciałby pomyśleć o Bogu, że Bóg jest mściwy, że Jezus jest przykładem tego Zelotyzmu, który pokaże Ci, aż w końcu nauczysz się, jak masz postępować.
To nie jest obraz Twego Boga, tak nie jest. Jezus dokonuje oczyszczenia świątyni, Jezus dopuszcza w Twoim życiu sytuacje, że myślisz, że w końcu zwariujesz, – ale On nie robi, On nie dopuszcza w Twoim życiu sytuacji, które są następstwem jakiejś zemsty, ale Jezus pokazuje swój Zelotyzm, bo chce pokazać właściwy obraz Swego Ojca. Przyszedł na ziemię, by pokazać, jaki jest Ojciec, oczyścić nasze serca, aby nasze serca oddawały cześć Bogu. Zaznacza to na przykład Ewangelista Mateusz. Dzieci zaczęły śpiewać Jezusowi w świątyni cytując Ps.8: „usta dzieci i niemowląt oddają Ci chwałę”. Jezus dokonuje oczyszczenia świątyni. Pokazuje, że w tym krótkim czasie tu na ziemi chce doprowadzić nas do wielkiego szczęścia, oczyszczenia, do wielkiej radości.
Wydaje się to paradoksem, ale On tak prowadzi Ciebie, abyś Ty doświadczył już tu na ziemi wielkiego pokoju, śpiewania swojemu Bogu, wielkiej wolności i miłości. To jest Bóg, który swój Zelotyzm pokazał w tym, że dał się ukrzyżować. To jest Jego gorliwość. Dał się ukrzyżować, Zmartwychwstał i Żyje. To jest Zelotyzm naszego Boga, jeśli mówimy o Naszym Bogu, jako takim „Zelocie”, jako tym, który „do końca nas umiłował”. On oczyszcza świątynię wskazując na Swojego Ojca, że Twoje życie nie jest „jaskinią zbójców”, że Twoje życie ma być miejscem pokoju i światła, wielkiej nadziei i bezpieczeństwa.
Chrystus, który wjeżdża jest autentycznym Królem.
Te fragmenty, których dzisiaj wysłuchaliśmy wskazują tę królewskość Jezusa, Jego panowanie nie dzięki przemocy i sile, ale w łagodności pokoju. Czas Wielkiego Postu, gdy mamy iść potem w stronę Getsemani, Ostatniej Wieczerzy, Ukrzyżowania Jezusa, to te wszystkie fragmenty pokażą nam, że Jezus nie zatrzymał się. Przypominacie przed sądem w Jerozolimie, gdy nie można było znaleźć powodu, by Jezusa ukrzyżować musiało być dwu świadków, by zapewnić, że On to uczynił, to powiedział znalazł się tylko jeden. Świadek zeznał: ”On powiedział-ja zniszczę tę świątynię i w ciągu trzech dni ją odbuduję”. Zmieniono znaczenie słów Jezusa. W Ewangelii czytamy: „zniszczcie tę świątynię”. Pokazuje na swoje ciało, że On jest świątynią. Świątynia zostanie zniszczona.
Jezus jest nową świątynią, w której Ty się możesz spotkać. To znaczy w każdej sytuacji ciemności możesz zbliżyć się do Niego i spotkać się Tego, który jest niewidzialny, który jest Twoim Bogiem, który jest Miłosierdziem, który dał Tobie istnienie. W Bogu możesz spotkać się z całą swoją nieczystością. Jezus oczyszcza świątynię, oddaje Swoje życie, aby odsunąć to wszystko, co daje Tobie wykrzywiony obraz wyobrażenia o Bogu. W ostatnim czasie uczestniczyłem w sytuacjach ludzi, którzy przeżyli ogromny dramat. Po części ci ludzie, z którymi się spotkałem –na logiczny rozum-można by potwierdzić, że oni przyczynili się do tej sytuacji. Ale to byłoby patrzenie czysto ludzkie. Na pewno ci ludzie nie mieli takiej intencji, by doprowadzić do takiej sytuacji, takiej tragedii, takiego nieszczęścia. Ci ludzie jednoznaczne mówili, że oni ponoszą karę za takie postępowanie. Nie mieli takiej intencji, ale w rozumieniu swej sytuacji ukierunkowali się na takie myślenie o Bogu sprawiedliwym. To jest łatwa droga i w 99% prowadzona w różnych walkach.
Gdybym ja, jako kapłan powiedział – prawda, tak jest nie głosząc miłosierdzia- myślę, że ci ludzie straciliby rozum w tak wielkim nieszczęściu. Skłamałbym, nie pokazał miłości Boga Miłosiernego – oni by się zagubili i doszłoby do wielkiego dramatu.
Co chcę przez to powiedzieć: Patrz na swoje życie, że Jezus jest Królem łagodnym. Wielu ludzi siebie nienawidzi – podświadomie, czy świadomie-, że to czy tamto im nie wyszło i oni agresję przenoszą na siebie. Stąd są niezdrowe relacje ludzi do środowiska. Natomiast, gdy odkrywamy Króla właściwego widzimy oczyszczoną świątynię, aby do Niego się zbliżyć, do Niego przyjść w każdym nieszczęściu, każdej trudności, w każdej pokusie, w każdej niejasnej sytuacji. Ewangeliści piszą, że dzieci w świątyni zaczęły śpiewać. O to znaczy?
Jezus pokazuje, że my odkryjemy Jego oblicze, gdy się spotkamy w świątyni Boga, gdy będziemy doświadczać, że my też jesteśmy świątynią Boga, gdy będziemy przyzywać Ducha św. Prosząc o dar DZIECIĘCTWA.
Mali, dzieci mogą dotykać sedna Ewangelii, rozumieć, kim jest Bóg. Jezus błogosławi dzieci. Kiedy apostołowie pytali:, który z nich jest największy” On wziął dziecko i mówił: biada tym, którzy gorszą małych, dzieci.
Wierzący też nazywani są „małymi”, czyli DZIEĆMI. Wśród pierwszych chrześcijan funkcjonowało taki pojęcie. Im więcej zbliżamy się do dziecka, tym więcej owoców naszego prowadzenia.
Na filmie „Pasja” jest taki moment, gdy Jezus leży w kałuży krwi to diabeł, co robi – bierze małe dziecko, parodiuje jedność Jezusa z Ojcem. Ten mały demonek drwiąco się śmieje z Jezusa, który jest Synem Ojca. Śmieje się, – co Ci wyszło?. Czyli jest ośmieszenie dziecięctwa. Demon chce ośmieszyć ducha zaufania, ducha prostoty, ducha poproszenia o wszystko – nawet, gdy wydaje się to niemożliwe. Ojciec da, bo wie, że jesteś Jego dzieckiem. Na końcu jeden z Ewangelistów zaznacza, że kiedy Jezus dokonał oczyszczenia świątyni – przyprowadzono do Niego chorych i cierpiących i On po oczyszczeniu uzdrawiał ich. Jezus nie jest Zelotą, jest Królem Łagodnym. Jest tym, który oczyszcza nas, jest tym, który uzdrawia nas. My możemy do Niego przyjść z różnymi chorobami i słabościami. On może uzdrowić i uzdrowić te rany, także rany emocji. Możemy być dziś zdrowi fizycznie, ale mieć zranione uczucia, te emocje, w których zostaliśmy podeptani. Patrząc na Niego doznajemy, że nas uzdrawia. W różnych atakach złego ducha będziemy częściej, a może zawsze odnosić zwycięstwo, gdy będziemy przyzywać Ducha Dziecięctwa. Wtedy nie ulegniemy takiemu potrzaskowi, który może być w naszym życiu. Zły duch chce braku ufności, takiej sytuacji, kiedy wydaje się, że ta sytuacja jest nie do podźwignięcia. Nie wpadaj w panikę, zachowaj spokój i przyjdź do tej świątyni, świątyni nowej, niezbudowanej ręką ludzką, ale mocą Boga. Ojciec posłał Swego Syna abyśmy go widzieli i rozpoznawali. Amen.